Search

ZACHODNIM BRZEGIEM ODRY



Dnia 14.08.2021 wyruszyliśmy z BP www.wondertours.pl na wspólną wyprawę po Brandenburgii. Pół godziny przed dojazdem do pierwszego punktu programu, przewodnik - Pan Radek - rozdał nam słuchawki bezprzewodowe oraz zebrał składkowe euro na bilety wstępu. Wycieczka odbywała się po terenach leżących w pobliżu granicy z Polską. Tematyka wyprawy tyczyła się zarówno średniowiecza jak i nowożytności - w tym II WŚ i czasów NRD. Ja osobiście oczekiwałem na wszelakie ciekawostki dotyczące wojny wraz z jej następstwami. Mimo wszystko informacjami dotyczącymi czasów dawnych nie zamierzałem gardzić, a nawet słuchając ich postanowiłem chętnie oddać się zadumie pośród średniowiecznych murów.


Autokar firmy Followme!


Pierwszym punktem naszego programu były ruiny klasztoru Chorin - pozostałości pocysterskiego klasztoru. Było to największe opactwo na ziemiach brandenburskich. Podczas dojazdu przewodnik uraczył nas historią dotyczącą powstania Marchii Brandenburskiej, oraz historią Cesarstwa Niemieckiego w odniesieniu do związanej z Nami tematycznie trasy. Narracja Pana Radka była prowadzona w ujęciu religijnym jak i architektonicznych. Dowiedzieliśmy się od niego m.in. tego, że Chorin jest przykładem tzw. czystego gotyku, a inspiracje z tutejszej architektury czerpali kilka stuleci później architekci, przenosząc wiele z jego podwalin na tereny Niemiec i Szczecina. Obecnie ostały się dwa z trzech skrzydeł klasztornych oraz zaplecze gospodarcze - typowe dobra cysterskie. Plan wycieczki był tak zaplanowany, iż przyjechaliśmy na samo otwarcie klasztoru - zatem korzystając z faktu, iż mało osób dotarło w to miejsce, przy okazji natrafiając na przygotowania do ślubu.

Klasztor w Chorin


Na rubieżach Rzeszy Niemieckiej pożądani byli Cystersi, zakon który wziął swoje początki we Francji. Ich pierwsze otrzymane ziemie to Cysterium stąd nazwa zakonu. Teren, który otrzymali w Chorin musieli osuszyć a następnie zagospodarować. Zakon otrzymał ziemię, którą zagospodarowali własnymi rękoma. Następnie rozrósł się i najmował więcej ludzi do pracy a zakonnicy nieco odbiegli od swojej surowej zasady przypisanej do reguł funkcjonowania zakonu. Zwiedzanie odbywało się w słuchawkach, a więc zachowany został zarówno dystans społeczny, jak i komfort zwiedzania. Nie musiałem deptać Panu Radkowi po piętach, aby być na bieżąco z jego narracją, lecz spokojnie mogłem rozglądać się po okolicy i w dalszym ciągu nie tracić na opowieści przewodnika. Pobyt pośród ruin trwał około 45 minut. Na zwiedzanie klasztoru we własnym zakresie pozostało nam 20 minut i dalej autokarem przejazd na rejs.

Kanał Niederfinov umożliwia przeprawę śródlądową od Bałtyku do Morza Północnego. Istnieje już od 1934 roku i cały czas jest w użytku, ponieważ Niemcy kładą mocny nacisk na transport wodny. Aż 1/4 transportu śródlądowego w Europie odbywa się na terenie Niemiec. Koszt budowy konstrukcji to 28 milionów Reichsmarek z lat 30. Budowa trwała w latach 1927-1934. Nowa konstrukcja kosztowała ponad 400 milionów Euro i budowa trwała dekadę. Pierwsza wersja windy w tym miejscy (ze śluzami) umożliwiała przeprawę, która trwała około 2 tygodni, ale mimo to była chętnie użytkowana. Różnica poziomów wynosi w tym miejscu 36 metrów a więc około 15 pięter! Nowa i stara winda znajdują się bezpośrednio obok siebie. Rejsu nie można opowiedzieć - to trzeba przeżyć. Wrażenie z użytkowania niemieckiej konstrukcji sprzed niemal 100 lat robi wrażenie. Wszystko działa do dnia dzisiejszego. Żeby przeżyć 30 minutowy rejs poprzez kanały musisz tutaj przyjechać, najlepiej oczywiście z www.wondertours.pl


Podnośnia w Niederfinow

Po wrażeniach związanych z podnośnią rozpoczęła się przerwa - 20 minut - podczas, której można było coś szybko zjeść i napić się lub skorzystać z toalety. Chętni mogą ekspresowo zwiedzić okolicę. W centrum informacji turystycznej mogliśmy zakupić magnesy (mój punkt obowiązkowy każdego istotnego miejsca, które odwiedzam!).

Po czasie wolnym udaliśmy się w dalszą podróż do Bad Freienwalde. Jest to miejscowość uzdrowiskowa, która podupadła w czasach NRD. Z kolei prężnie funkcjonowała przed wojną z powodu bliskości Berlina. Znajdują się tutaj złoża borowiny, a krajobraz jest leśno-górski. Obecnie uzdrowisko przeżywa swoją drugą młodość. Odwiedziliśmy tu ośrodek skoczni narciarskich, czynny już od lat 20. W latach 70. skocznie podupadły, m.in. z powodu coraz to łagodniejszych zim. Obecnie Spaarkasse finansuje ponownie tutejsze przedsięwzięcie dla skoczków - dwie skocznie całoroczne.

Lądowanie Telemarkiem


Po udanym lądowaniu udaliśmy się na wzgórze w miejscowości Seelow, gdzie znajduje się jeden z trzech pomników zwycięstwa marszałka Żukowa (lokalizacje pozostałych to Kostrzyn nad Odrą oraz okolice Bramy Brandenburskiej w Berlinie). W roku 1945 znajdowała się tutaj ostatnia niemiecka linia obrony przed Berlinem. 90 000 żołnierzy Wehrmachtu broniło drogi na Berlin. Sowieci posiadali wówczas w swoich szeregach 800 000 żołnierzy wraz z 1. Armią Wojska Polskiego. Największa bitwa w granicach aktualnych Niemiec trwała 4 dni, podczas której Sowieci stracili trzy razy więcej żołnierzy aniżeli naziści (33 tysiące Rosjan).

Pomnik Zwycięstwa Żukowa


Na miejscu weszliśmy na sam szczyt wzgórza, gdzie znajduje się wspomniany pomnik. Po drodze do pomnika minęliśmy cmentarz części zmarłych żołnierzy sowieckich, na początku którego znajduje się reflektor, nawiązujący do nieudolnej ofensywy sowieckiej zastosowanej w tym miejscu. U stóp zbocza znajduje się muzeum oraz wystawa na otwartym powietrzu sowieckich maszyn wojennych z czasów II WŚ. Ze szczytu wzgórza widać piękna okoliczną panoramę - nic dziwnego, iż naziści bronili się tu tak długo.


Po zejściu ze wzgórza udaliśmy się w drogę do Frankfurtu nad Odrą, celem którego był najbardziej kolorowy plac we Frankfurcie i godzinna przerwa. Plac znajduje się u stóp najwyższego wieżowca w mieście oraz naprzeciwko galerii handlowej. Miasto zostało zbudowane od nowa po wojnie z powodu zniszczeń w roku 44 oraz 45. Po upadku NRD 1/3 populacji wyjechała z miasta, przez co również obecnie miasto jest nieco opustoszałe. Podczas zwiedzania zobaczyliśmy kolorowy plac, rynek z ratuszem odbudowany w roku 70 i ważny Kościół Mariacki przy rynku, którego oryginalne witraże zostały odzyskane od Rosjan po roku 90. Co istotne jedne z 3 okien witraży prezentuje życie antychrysta.


Frankfurt nad Odrą


Realizując dalszą część programu wsiedliśmy do autobusu i udaliśmy się w drogę do miasta stalinowskiego (około 15-20 minut) - Eisenhuttenstadt. Miasto wybudowane na początku lat 50., budowane przez 2 dekady, ostatnio stało się coraz bardziej popularne dzięki lokalnym działaczom.

Jest to wzorcowe miasto dla socrealistów. Miasto wybudowane wokół potężnego zakładu przemysłowego jakim w tym przypadku jest huta. Szerokie aleje, miasto podzielone na kwartały, z których każda jest niezależne. Obecnie huta pracuje na zdecydowanie mniejszych obrotach niż za czasów NRD. Główna aleja prowadzi od huty do szpitala. Wszystko początkowo zostało zbudowane w tym samym stylu, mieszkania, szpital czy nawet przedszkole. Monumentalne, czyste i schludne budynki. W roku 1989 było tutaj 90 000 mieszkańców, a obecnie jest ich około 30 000.


Jednodniowa wycieczka bogata w atrakcje skończyła się powrotem do autokaru i drogą powrotna do domu z przewoźnikiem obsługującym naszą wyprawę czyli Followme!


Autokar firmy Followme!



Autor tekstu: Patryk Tarnowski

Autor zdjęć: Patryk Tarnowski



165 views0 comments

Recent Posts

See All