Search

RUMUNIA - MARMAROSKA WYPRAWA


Jedną z pierwszych książek jakie pamiętam z mojej domowej biblioteczki, był ilustrowany atlas świata. Dwójka dzieci podróżuje w nim przez wszystkie kontynenty, poznając flagi kolejnych państw, zwierzęta czy też rośliny występujące w danych miejscach. Na mapie politycznej znaleźć możemy jeszcze takie twory jak ZSRR, NRD itp. Pamiętam, że oprócz różnych flag, najbardziej fascynowały mnie stroje ludowe, jakie miały na sobie postacie przypisane do poszczególnych krajów. Jako dziecku, wydawało mi się, że faktycznie ubiór w różnych częściach kontynentu różni się od siebie, tak jak przedstawione to było na ilustracjach. Nie pamiętam już, kiedy uzmysłowiłem sobie, że tak nie jest. Doskonale pamiętam jednak sytuację – już z dorosłego życia – w której przekonałem się, o nie do końca trafionym poglądzie na tę kwestię. Swego czasu, miałem okazję spędzić pewien czas w Rumunii, przyglądając się tam życiu niewielkiej polskiej społeczności, od XIX w. zamieszkującej górskie tereny Bukowiny. Duże wrażenie robiło na mnie przywiązanie tamtejszych Polaków do ojczystego języka i tradycji. Któregoś dnia udałem się na wycieczkę do Marmaroszu – regionu sąsiadującego z Bukowiną. I tutaj doznałem niemałego zdumienia. W mijanych przeze mnie wioskach mieszkańcy nosili się w autentycznych strojach ludowych. Wbrew moim pierwszym przypuszczeniom, szybko okazało się, że nie mam do czynienia z jakimś festynem czy szczególnym świętem. Po prostu ludność Marmaroszu jest tak dumna ze swego dziedzictwa, że bez nadzwyczajnej okazji, zwykle w niedziele, ubiera tradycyjne stroje.


Tradycyjnie ubrani mieszkańcy Marmaroszu


Ten niecodzienny widok, w połączeniu z majestatem dzikich gór, dekoracyjną drewnianą zabudową i mijanymi na drodze reliktami motoryzacji, a niekiedy nawet wozami zaprzęgniętymi w konie dawał wrażenie autentycznej podróży w czasie – przynajmniej pół wieku wstecz. W Europie, na kontynencie, który – jak wcześniej sądziłem – niczym podobnym nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Marmarosz ma, wydawałoby się, wszystko, aby stać się przyciągającym tłumy „żywym skansem” Europy. Z jakiegoś powodu jednak – na szczęście – tak nie jest.


Właściwie tylko Wesoły Cmentarz w Sapancie jest miejscem szerzej opisywanym wśród największych rumuńskich osobliwości. Ta niezwykła nekropolia jest dziełem jednego człowieka – Stana Ioana Patrasa. W 1935 roku wykonał on pierwszy, z grona licznych nagrobków, które cechowały: obrazy malowane w stylu sztuki naiwnej, wierszowane epitafium opisujące życie czy też śmierć pochowanej tu osoby – nierzadko w humorystyczny sposób, a także jasnoniebieski daszek, którego odcień doczekał się własnej nazwy – albastru din Sapanta. Patras do końca życia zajmował się tworzeniem kolejnych nagrobków, sam zaprojektował też własną mogiłę. Do dziś jego dzieło kontynuowane jest przez drugie już pokolenie uczniów, co sprawia iż nie jest to tylko atrakcja dla turystów ale wciąż czynny i zmieniający się cmentarz.


Wesoły Cmentarz w Sapancie


Przeglądając listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO, natkniemy się też na grupę ośmiu unikatowych cerkwi regionu marmaroskiego. Właściwie trzeba powiedzieć, że cała dolina Izy stanowi fenomenalny katalog drewnianej architektury ludowej. Podróżny, mijając kolejne wsie, zwraca uwagę na okazałe, bogato zdobione, rzeźbione w drewnie bramy przed domami – tzw. „bramy maramurskie”. W przeszłości bramy te niegdyś były oznaką przynależności do lokalnej szlachty, zaś ich wznoszenie obwarowane było licznymi zwyczajami. Okazałe konstrukcje budowane były w taki sposób, aby pozwolić na przejazd wozu załadowanego sianem. Ich bogata, pełna symboli ornamentyka porusza wyobraźnię i daje świadectwo mistrzostwa miejscowych twórców snycerki. Inną, rzucającą się w oczy osobliwością, są strzeliste wieże wyznaczające drogę do cerkwi.


Cerkwie w Marmaroszu budowane były tradycyjnie z drewna dębowego, sosnowego lub jodłowego, w konstrukcji zrębowej, nierzadko bez użycia gwoździ. Łączenia w narożach ścian często wykańczane były dekoracyjnie. Spadziste, kryte gontem dachy zwykle przewyższają znacznie wysokość ścian. Wieże wbudowane są w przednawie świątyni – inaczej niż np. w Polsce, gdzie często są to oddzielne konstrukcje. Spadziste, ostrosłupowe dachy tychże mogą wznosić się nawet na wysokość kilkudziesięciu metrów, jak ma to miejsce choćby w Surdesti (54 m.), czy w Barsanie (56 m.). We wnętrzu popularną formę dekoracji stanowią polichromie wypełniające nieraz ikonostasy, stropy i ściany cerkwi.


Nieodłącznym elementem miejscowego krajobrazu są Góry Marmaroskie. Ich najwyższe szczyty przekraczają wysokość 1900 m. n.p.m. Z omawianego w tekście punktu widzenia, ich największym atutem jest jednak trudny do nazwania charakter, tak różniący je od zadeptanych przez turystów, polskich pasm górskich. Zdziczałe szlaki, pasące się na łąkach zwierzęta czy rozległe bezludne krajobrazy, to widoki, które na długo pozostają w pamięci. Jeszcze w końcu XIX w., turystyka była tu zjawiskiem nieznanym. Pierwsze szlaki przecierali tu Polscy podróżnicy tacy jak Hugo Zapałowicz, Mieczysław Orłowicz czy Henryk Gąsiorowski. Do dziś rzadkość stanowią schroniska górskie; nie brak za to miejsc jakby stworzonych do biwakowania. Wiele ścieżek, wydeptanych zostało przez aktywnych tu także dziś (z uwagi na bliskość ukraińskiej granicy) przemytników. W oddaleniu od tras ludzkich żyją niedźwiedzie brunatne, wilki, kozice czy rysie. Wszystko to nadaje wędrówkom przez Góry Marmaroskie, unikalnego już dziś w Europie, posmaku prawdziwej przygody.


Pozostając w temacie gór, warto kilka słów poświęcić niezwykle malowniczej atrakcji, jaką jest Mocanita – leśna kolejka wąskotorowa. Jest to jedna z ostatnich parowych kolejek leśnych w Europie, która wciąż służy do zwozu drewna. Dziś oczywiście, wykorzystywana jest także do przewozów pasażerskich, dając nam wyjątkową sposobność dotarcia w serce Gór Marmaroskich.


Widoki na trasie Mocanity


Nie sposób też nie wspomnieć o przełęczy Prislop, do której prowadzi wijąca się serpentynami trasa. Widok rozciągający się z tego miejsca, wielu uważa za najbardziej spektakularny w całych Karpatach.


Marmarosz, w znacznym stopniu poprzez swoje niedostępne położenie, przez wieki izolowany był od zewnętrznych wpływów. Wytworzył dzięki temu unikalną ludową kulturę, na którą składają się tradycje rumuńskie, wzbogacone o zwyczaje Węgrów i Rusinów. Wydaje się, że nawet doświadczony podróżnik, może odnaleźć w tym miejscu coś niespotykanego nigdzie indziej. A także – co dziś jest szczególnie cenne – zaskakującego. Podobnie jak ja, gdy pierwszy raz ujrzałem mieszkańców Marmaroszu w ich tradycyjnych strojach.


Wy również możecie to poczuć podczas naszej wyprawy. dostępnej na stronie internetowej: www.wondertours.pl Zapraszam do rezerwacji.


Autor: Radosław Łątka


875 views0 comments

Recent Posts

See All